Podczas kwarantanny dostęp do profesjonalnych usług kosmetologicznych był ograniczony. Nie można było odpowiednio zadbać o siebie w momencie, kiedy warunki pogodowe były ku temu sprzyjające. A jakie zabiegi można wykonywać obecnie? Które są najbardziej wskazane i cieszą się największą popularnością? Opowiada o tym Karolina Martin, założyciel i kosmetolog sieci SC Beauty Clinic, zdobywcy tytułu Kobiecej Marki Roku 2019.

Błyskawiczny lifting

Zabiegi kosmetologiczne można podzielić na te, które nie pozostawiają zmian na skórze, a także takie, po których cera potrzebuje czasu na regenerację. Latem, szczególnie na kilka dni przed wyjazdem czy „wielkim wyjściem”, kobiety decydują się zazwyczaj na zabiegi z pierwszej grupy. Zdaniem kosmetolog Karoliny Martin, wiele klientek wybiera zabiegi HIFU – ze względu na ich wysoką efektywność i krótki czas potrzebny na rekonwalescencję. Specjalistka zaleca, by zabieg z wykorzystaniem tej technologii wykonać kilka dni wcześniej.

Zabieg jest szybki i bezpieczny, pod warunkiem, że wykonuje go doświadczony specjalista, używając sprzętu wysokiej jakości. – Do skóry przykłada się odpowiednią głowicę emitującą wysokoskoncentrowaną falę ultradźwiękową. Dociera ona do głębokich warstw skóry, koncentrując się głównie na warstwie mięśniowo-powięziowej (warstwa SMAS). Fale tworzą mikrouszkodzenia i kontrolowany stan zapalny w skórze. To z kolei stymuluje do wytwarzania nowych włókien kolagenu i elastyny oraz rozrostu sieci mikronaczyń, dzięki czemu dochodzi do bardziej efektywnego liftingu skóry – wyjaśnia ekspertka SC Beauty Clinic. Mimo, że na pełny efekt czeka się ok. 9 miesięcy, bezpośrednio po zabiegu dochodzi do tzw. liftingu biernego, przez co owal twarzy podnosi się aż o 30%.

Gdy mamy więcej czasu…

Niektóre zabiegi łączą się z nakłuciami czy też przerywaniem ciągłości skóry, dlatego mogą pojawiać się po nich drobne siniaki czy delikatne uszkodzenia. Jeżeli pacjentka ma czas na regenerację po wizycie w salonie i odczekanie, aż zmiany miną, może śmiało decydować się na bardziej inwazyjne zabiegi liftingujące, np. radiofrekwencję mikroigłową czy Carbolift.

Radiofrekwencja mikroigłowa łączy w sobie zbawienne działanie promieniowania elektromagnetycznego oraz mikrouszkodzeń. Po przyłożeniu głowicy, drobne igiełki nakłuwają skórę na wybraną głębokość, a przez aplikator przepływa fala radiowa. – Nakłucie i selektywne podgrzanie tkanki powoduje kontrolowany stan zapalny oraz częściowe uszkodzenie skóry, co stymuluje ją do silnej regeneracji. Oprócz efektu liftingu, radiofrekwencja pobudza do przebudowy naskórka, rozjaśnienia przebarwień na skórze, a nawet kurczenia się blizn – tłumaczy Karolina Martin.

Z kolei Carbolift intensywnie stymuluje skórę do silnego zagęszczania poprzez kontrolowane mikrouszkodzenia tkanki, przy jednoczesnym aplikowaniu medycznego CO2 do warstw skóry właściwej. Pobudza to fibroblasty i produkcję włókien kolagenu oraz elastyny, co powoduje wzrost napięcia, a także podniesienie owalu twarzy bez pozostawiania blizn. – Zabieg wyróżnia się tym, że w jego trakcie dochodzi do bardzo silnej stymulacji rozrostu mikronaczyń krwionośnych, dzięki czemu skóra dodatkowo zyskuje naturalny koloryt. Jest wskazany szczególnie dla osób, które oprócz widocznych zmarszczek, mają problem z szaroziemistą cerą (np. palacze) – dodaje kosmetolog SC Beauty Clinic.

Zarówno zabieg Carbolift, jak i radiofrekwencja mikroigłowa są wskazane dla pacjentek, które mogą poczekać ok. 7 dni na pełną regenerację niekorzystnych zmian skórnych powstałych po zabiegu.

Zabiegi latem – czy to bezpieczne?

Często można spotkać się z opiniami, że wykonywanie zabiegów z zakresu medycyny estetycznej czy kosmetologii latem nie jest bezpieczne, przez wzmożone promieniowanie UV i możliwość wystąpienia przebarwień na skórze. Tyczy się to najbardziej inwazyjnych zabiegów, np. wykorzystujących działanie lasera.

Zdaniem kosmetolog Karoliny Martin, nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by np. zabieg wiążący się z przekłuwaniem skóry (a więc również mogący być uważany za bardziej inwazyjny), wykonać sobie także w sezonie letnim. – Większość klientek podczas wakacji całkowicie rezygnuje z mocniejszych zabiegów, dbając o skórę jedynie poprzez zewnętrzne nawilżenie. Słońce powoduje dużo reakcji wolnorodnikowych i silne uszkadzanie skóry, włókien kolagenu, elastyny oraz naczyń krwionośnych. Dlatego, żeby zastymulować skórę do odbudowy, warto udać się na jeden bardziej inwazyjny zabieg właśnie latem. Oczywiście, po jego wykonaniu nie należy wystawiać się na działanie promieni słonecznych przez 2-3 dni. Mimo, że po większości zabiegów związanych z nakłuwaniem, takich jak radiofrekwencja mikroigłowa czy Carbolift, skóra już na drugi dzień jest bardzo dobrze zregenerowana, lepiej unikać słońca ze względu na możliwość pojawienia się przebarwień pozapalnych – wyjaśnia Karolina Martin. Na inwazyjne zabiegi w lecie najlepiej umawiać się w godzinach wieczornych, by nie narażać się na niepotrzebną ekspozycję, mieć możliwość odpoczynku i regeneracji po jego wykonaniu.

Przez dwa tygodnie po zabiegu należy stosować krem z filtrem SPF 50. Jednak zdaniem specjalistów warto stosować kosmetyki przeciwsłoneczne codziennie, o każdej porze roku. Obecnie konsystencja kremów jest bardzo lekka i delikatna, dlatego szybko się wchłaniają i nie zapychają skóry. – Filtry słoneczne to tak naprawdę najlepsze kosmetyki przeciwstarzeniowe. Cała reszta środków czy zabiegów to ich uzupełnienie – dodaje ekspertka SC Beauty Clinic.