Na delikatnym, aksamitnym ciałku maluszka pojawiają się niepokojące zaczerwienienia, uciążliwe, swędzące wysypki, a od pewnego czasu towarzyszą mu nawracające duszności? Jedną z prawdopodobnych przyczyn mogą być właśnie ubranka dziecka, które coraz częściej stają się przyczyną alergii i jej groźnych powikłań.

Każda mama pragnie dla swojego dziecka tego co najlepsze, chce mu dać miłość, opiekę, a co najważniejsze pragnie ochronić je przed wszelkimi chorobami i zarazkami. Bardzo dużo niemowląt i dzieci jest uczulonych, dlatego już od narodzin trzeba dbać o ich odporność i zdrowe otoczenie. Alergie są bardzo uciążliwe, nie tylko te na pyłki trawy czy kurz. Niestety, u wielu noworodków, pojawiają się one na skórze w postaci wysypki lub przebarwień. – „Wiele mam boryka się z tym problemem, ponieważ są nieświadome, że to właśnie kolorowe bodziaki, pajacyki, czy zdobienia na ubrankach ich pociech są źródłem alergii” – uczula Jennifer Bohan, założycielka firmy Dear Eco oferującej ubranka z bawełny organicznej PIMA dla najmłodszych dzieci.

Jakość tkanin jest kluczowa

To właśnie materiał, a dokładnie zawarte w nim substancje mogą uczulać wrażliwą skórę dziecka. Z badań wynika, że do najbardziej niebezpiecznych związków chemicznych występujących w materiałach należą aldehyd i formaldehyd. Aldehyd jest substancją rakotwórczą, szczególnie groźną dla dzieci do trzeciego roku życia. Natomiast zbyt duża ilość formaldehydu w tkaninie skutkuje problemami alergicznymi i neurologicznymi. Należy pamiętać, że na wrażliwą skórę dziecka mają wpływ nie tylko gotowe materiały, ponieważ każdy etap produkcji tkaniny jest istotny dla jej finalnej jakości (warunki hodowania, produkty do nawożenia oraz sposób pozyskiwania).

Tylko stuprocentowa bawełna?

Większość mam kupuje dla swoich maluszków tylko w pełni bawełniane ubranka z nadzieją, że najlepiej sprawdzą się dla ich pociech. Bawełna z definicji jest tkaniną bardzo trwałą i co najważniejsze delikatną. Czy faktycznie jest to idealny materiał?– „Obiecujący napis sto procent bawełny wcale nie jest gwarancją bezpieczeństwa. Zapewnia je dopiero bawełna organiczna, będąc alternatywą dla tej konwencjonalnej” – tłumaczy Jennifer Bohan z Dear Eco. Należy podkreślić, że produkcja bawełny konwencjonalnej wymaga ogromnego nakładu środków chemicznych, podczas gdy ta organiczna pochodzi z kontrolowanych upraw ekologicznych i nie jest ona poddawana obróbce chemicznej na żadnym etapie jej przetwarzania. Dzięki tak wysokiej jakości produkcji bawełny organicznej, materiał zachowuje niezwykłą czystość i delikatność, nie zawiera pestycydów, metali ciężkich, nawozów sztucznych oraz GMO.

To co urocze jest niebezpieczne

Piękne, kolorowe nadruki, urocze guziczki i dodatki na ubrankach „uśmiechają się” ze sklepowych witryn. Wszystkie mamy powinny być świadome, że nie zawsze to co piękne dla oka, jest dobre dla ich dziecka. – „Barwniki stosowane w przemyśle tekstylnym nie zawsze wystarczająco wnikają we włókna tkanin, osiadając na powierzchni. W kontakcie z delikatną skórą dziecka mogą wywołać mnóstwo dokuczliwych objawów, jak zaczerwienienie czy wysypka, dlatego w naszych ubrankach wszelkie nadruki wykonywane są za pomocą farb wodnych, które – w przeciwieństwie do innych barwników, nie zawierają w sobie ołowiu i kadmu”–  wyjaśnia Jennifer Bohan. Wymienione wyżej objawy najczęściej powodują tkaniny syntetyczne, barwione substancjami rozpuszczalnymi w wodzie. Należy na nie uważać, szczególnie podczas upalnych dni, ponieważ pot maleństwa może wypłukiwać sztuczne barwniki, które zaczną farbować jego delikatną skórę.

Do substancji uczulających organizm maluszka należą także ołów i kadm, często spotykane w sztucznie barwionych ubrankach, a także bardziej niebezpieczne ftalany. Te ostatnie nie tylko negatywnie wpływają na męski układ rozrodczy, ale mogą prowadzić do powstawania nowotworów. Śpioszki, czy bodziaki z nadmierną ilością dodatków i nadruków bardzo często posiadają sporą ilość kleju, która również powoduje uczulenie u dzieci. Specjalistka namawia, aby nie dać się omamić pięknymi, kolorowymi ubrankami i przekonuje do kupowania tych bardziej klasycznych, – „Zamiast sztucznych tkanin w intensywnych kolorach, ozdobionych rozmaitymi nadrukami, lepiej wybrać ubranka w stonowanych, naturalnych barwach” – podkreśla.

Wykończenie ma znaczenie

Nie tylko nadruki powodują wysypki i alergie na ciele maluszka, bardzo często kolorowe, sztuczne guziczki czy nietypowe zameczki są pełne nie tylko uroku, ale i niklu. Fakt, że u dziecka uczulenie na ten pierwiastek nie zostało stwierdzone, nie znaczy, że na skutek długotrwałego użytkowania elementów niklowych nagle nie pojawią się pierwsze objawy alergii. Alergiczne kontaktowe zapalenie skóry, zapalenie spojówek, zapalenie śluzówki nosa, a nawet astma – to tylko niektóre ze skutków noszenia niklowych elementów u tak małych dzieci. Warto więc sprawdzać nawet takie drobiazgi i wybierać ubranka z bezniklowymi napami i guzikami.

 

Groźny rywal – metka

Ostatnim z zagrożeń dla delikatnego ciałka dziecka jest metka. Zazwyczaj lekceważona, dopóki nie zacznie uwierać. Maleństwo niestety samo nie powie, że coś mu przeszkadza. – „Niestety w wyniku długotrwałego kontaktu drażniącego elementu z delikatną, cienką skórą dziecka, może pojawić się na niej zaczerwienienie, podrażnienie, a nawet wysypka”– podkreśla Jennifer Bohan. Zaraz po zakupie ubranka należy pozbyć się uciążliwej metki. Trzeba to zrobić bardzo dokładnie, bowiem po odcięciu jej od ubranka nadal pozostają drażniące elementy. Idealnym wydawałoby się umieszczenie informacji po zewnętrznej stronie ubrania, jednak z czasem mogłoby się ono sprać razem ze wszystkimi informacjami na temat jego pielęgnacji. Jednym z najbardziej optymalnych rozwiązań dla uciążliwej metki jest wszywanie jej specjalną metodą, która umożliwia szybkie i łatwe odcięcie, nie pozostawiając żadnych drażniących delikatną skórę dziecka elementów tak jak to robi firm Dear Eco.

Kupując ubranka dla naszych pociech zróbmy wszystko, żeby były w pełni bezpieczne dla delikatnej, dziecięcej skóry. Wyeliminujmy zagrożenie powstania alergii nie tyle do minimum, co najlepiej do zera.